Na początku chciałabym wam życzyć wesołego SYLWESTRA ;** Chciałam dodać ten rozdział właśnie dziś xD Taka niespodziankaaa ;3 Dziękuję za ponad 100 wyświetleń ;* Jesteście kochane/kochani xd Powiem to co inni na blogach... KOMENTARZ=MOTYWACJA Miłego czytu czytu ;3
____________________________________________
- Mamy mieszkać w jednym domu. – powiedziała Casey.
Aktualnie pomagała przyjaciółce w pakowaniu się, ponieważ ona już dawno to zrobiła.
- Ale jak? – mruknęła blondynka. – Wciąż nie mogę w to
uwierzyć…
- Normalnie kochana. – uśmiechnęła się szesnastolatka
wkładając jednocześnie ostatnią rzecz do pudła. – Skończyłam.
- Ja też. – szepnęła Liv i rzuciła się na materac. – Może
znów ich zobaczymy…
- Wątpię, ale jest takie prawdopodobieństwo, bo będziemy
mieszkać w twoim starym domu.
- Jakim cudem wiesz o tej przeprowadzce więcej niż ja? –
mruknęła piętnastolatka. – Nie wiem jak ty, ale ja idę spać. No wiesz, w końcu
jutro wielki dzień. – lekko uniosła kąciki ust.
- Racja… To ja idę, do jutra.- mruknęła niebieskooka i
wyszła z pokoju przyjaciółki.
Liv położyła się na łóżku wcześniej przebierając w piżamę.
Zasnęła z myślą, że tym razem wszystko się ułoży…
***
Blondynkę rano obudził budzik w telefonie. Zastanawiała się
kto wymyślił coś tak denerwującego. Przetarła oczy i zgarniając ubranie z
krzesła weszła do łazienki. Szybko się wykąpała i ubrała. Stanęła naprzeciwko
lustra i chwyciła niebieskie soczewki. Musiała je nosić, ponieważ „cierpiała”
na heterochronię, czyli różnobarwność tęczówek. Jedna z nich była całkowicie
niebieska, a druga szaro zielona. Widać było różnicę, nawet bardzo. Przez to
większość ludzi patrzyła na nią jak na wybryk natury, a to przecież nie jej
wina. Po „założeniu” soczewek zeszła do kuchni na śniadanie.
- Za godzinę wyjeżdżamy. – oznajmiła jej mama.
Po zjedzeniu posiłku dziewczyna poszła na górę do swojego
pokoju i zaczęła znosić kartony na dół. Zajęło jej to równo 54 minuty. Założyła
swoje ukochane czarne trampki i wychodząc spojrzała ostatni raz na wnętrze
swojego domu.
- Będę tęsknić domku. – szepnęła i z uśmiechem wybiegła na zewnątrz.
– Casey! – krzyknęła podbiegając do brunetki. Chwilę później siedziały już w
samochodzie.
- Kierunek lotnisko! – krzyknął Luke na całe auto, a wszyscy
się zaśmiali.
Po półgodzinnej jeździe wreszcie dotarli na miejsce.
Pobiegli na odprawę, aby za chwilę znaleźć się w samolocie. Olivia wyjęła
słuchawki z torby i podłączyła do telefonu. Puściła jakąś playlistę i w ciągu
kilku minut zasnęła. Casey natomiast znalazła w fotelu jakieś czasopismo.
Zaczęła czytać, ale stwierdziła, że jest nudne i tak samo jak Liv poszła spać.
Godzinę później byli już na miejscu.
***
- Nic się nie zmieniło. – mruknęła Liv. – Chwila! Czy tam
jest nowa galeria handlowa?! – zapytała, a Casey słysząc to pisnęła z zachwytu
po czym odciągnęła przyjaciółkę od okna by zobaczyć budynek. Musieli jechać
dwoma taksówkami do ich domu, ponieważ w jednej są tylko cztery miejsca, a
przecież ich była siódemka. Do jednej taksówki wsiadła cała trójka nastolatków
i mama Casey. Natomiast do drugiej jej tata oraz państwo Mason.
- Ile jeszcze? – zapytał Luke.
- W zasadzie to już jesteśmy. – uśmiechnęła się pani
Stewart.
Casey widząc nowy dom szybko wbiegła do środka. Otworzyła
szeroko oczy i rozejrzała się po salonie.
- Wow. – to jedyne co wydobyło się z ust Liv, gdy już
stanęła obok przyjaciółki.
Dom był wielki. Można by go już chyba zaliczyć do willi.
Najnowszy telewizor 3D wisiał na ścianie w kolorze czekoladowego brązu. Przed
nim stała wielka ława, na około której stała piękna czarna kanapa. Obok były
wielkie drzwi do ogrodu. Na samym środku stał wielki basen, przy którym stały
leżaki. Kiedy dziewczyny znalazły się w kuchni od razu spostrzegły wielką białą
lodówkę. Całe pomieszczenie było w kolorach białym i czarnym. Lecz nie to
wszystko je obchodziło. Najbardziej chciały zobaczyć swoje pokoje. Pobiegły na
górę po drewnianych krętych schodach i zobaczyły sześć par drzwi. Zajrzały do
pierwszego pokoju od lewej. Była to sypialnia dla dwóch osób. To samo kryły
drzwi po prawej stronie. Drugi pokój po lewej stronie był pokojem gościnnym. A
ten naprzeciwko niego należał do Luke’a i był cały w kolorach czarnym i
czerwonym. Ostatnie dwoje drzwi należało do dziewczyn. Casey postanowiła, że
bierze ten po lewej, a Olivia po prawej. Obie otworzyły drzwi w tym samym
momencie. Pokój Cas był piękny. Na samym środku pokoju leżał puszysty biały
dywan. Wielkie łóżko stało pod ścianą, na której znajdowała się tapeta. Do tego
wszystkiego miała również widok na cały ogród oraz własną łazienkę. Pokój Liv
był równie śliczny. Dominował w nim kolor biały, ale znalazło się również
miejsce na niebieski i fioletowy, które były jej ulubionymi. Miała widok na dom
obok i ulicę i także posiadała własną łazienkę. Cały pokój był pięknie
oświetlony światłem słonecznym. Był jak z bajki. Dziewczyny szybko zbiegły na
dół i zabrały swoje walizki. Rozpakowały się, ale pomyślały, że pójdą się
przejść do galerii.
- Mamo, wychodzimy! – krzyknęła Casey. – Nie wiem kiedy
wrócimy! – zatrzasnęła za sobą drzwi i razem z Liv poszły spacerkiem do centrum
handlowego. Było stosunkowo blisko. Zaledwie 10 minut drogi piechotą. Szybko
weszły do budynku i już miały wchodzić do H&M’u, ale w oczy rzucił im się
pewien plakat. Szybko przeczytały
informację i zaniemówiły z wrażenia.
„24 lipca o godzinie
13:30 w naszym Centrum Handlowym „Cecille”* odbędzie się koncert Bars
and Melody! Chłopcy przyjdą trochę wcześniej więc zainteresowani mogą
spotkać się z nimi oraz zrobić zdjęcie. Tak więc Bambinos! Chłopcy czekają! Nie
spóźnijcie się!”**
Liv szybko wyciągnęła telefon i sprawdziła godzinę. Była
dokładnie 12:46.
- Chcesz tam iść? – szepnęła Casey na ucho.
- Tak. – odpowiedziała twardo.
- On cię pozna. Na pewno?
- Nie pozna. – uśmiechnęła się chytrze. – Masz jeszcze te
brązowe soczewki?
- Tak, ale…
- Chodź. – mruknęła i pociągnęła ją za rękę w stronę toalet.
– Daj mi. Jeśli będę miała brązowe oczy, a nie niebieskie to na pewno się nie
skapnie.
- Wiesz co? Nie mam zamiaru się kłócić. Masz. – powiedziała
i wręczyła brunetce soczewki.
Po ich założeniu obie dziewczyny wyszły z tego ohydnego
pomieszczenia i skierowały się w stronę gdzie stało już dużo dziewczyn.
- Cholera! – zaklęła Casey, a jej oczy powędrowały na
sylwetkę przyjaciółki. – Zapomniałam o zakryciu pieprzyka. – mruknęła i znów
zaciągnęła Liv do łazienki.
Mason wyjęła ze swojej torebki fluid i zakryła jej pieprzyka
pod lewym okiem.
- Gotowe. – mruknęła. – Możemy już iść? – pociągnęła
przyjaciółkę za rękę i znów ruszyły w stronę bandy dziewczyn.
- Przepraszam czy to tu można zobaczyć chłopaków z Bars and
Melody? – Casey zapytała niewysoką dziewczynę o kruczoczarnych włosach.
- Tak to tu. Widzicie tamtą dziewczynę w białej spódnicy?
Stańcie za nią, bo tam kończy się kolejka. – poinstruowała je i uśmiechnęła się
szczerze.
- Dzięki. – powiedziały obie na raz i odeszły od dziewczyny
na koniec kolejki.
*
- Ile można się przytulać? – zapytała z irytacją Casey.
- Spokojnie, zaraz my. Uspokój się. – mruknęła Liv.
- Nie widziałam się z nim dziewięć lat. Daj się nacieszyć.
- Wkurzasz mnie.
- Myślisz, że nie wiem? – szepnęła jej z uśmiechem do ucha.
– Spójrz jeszcze tylko te dwie dziewczyny i my. – zdenerwowała się.
- Boję się Cas. – szepnęła Mason. – Spójrz ręce mi się pocą
i brzuch mnie boli. Nie dam rady.
- Jezus Maria… Liv, posłuchaj mnie. Tam stoi chłopak,
którego znasz od dzieciństwa, kochał cię tak jak ty jego. Więc błagam cię… Nie
spierdziel tego. Poza tym mieszkamy naprzeciwko jego domu, także i tak
musiałabyś go kiedyś spotkać.
- Masz rację. – lekko się uśmiechnęła i spojrzała na
chłopców.
- Teraz my. – szepnęła Stewart i obie spokojnie przeszły
obok ochroniarzy. Zaczęły powoli do nich podchodzić, a ich oczy stawały się
szkliste. Przed nimi stała dwójka chłopców, których nie widziały dziewięć lat…
______________________
*Nie wiem czy istnieje taka galeria w Port Talbot ;>
**Nie umiem pisać ogłoszeń, wiem xdd
Ekhm.. Daje jeszcze pokoje dziewczyn xD
Pokój Casey:
Pokój Olivii:


Super. Jestem ciekawa jak to się potoczy bo zapowiada się ciekawie. Czekam na nexta.
OdpowiedzUsuńJezus Maria :O Ktoś to serio komentuje.... OMG Serio ci się podobają moje wypociny? Jak tak to strasznie dziękuję! *wirtualny przytulas xd*
UsuńNo jasne, że się podobają :* (przytulas)
Usuń