- Wiesz, że Cas zna Charliego? – spytała blond włosa tuląc
się do przyjaciela.
- Jak to? – zdziwił się. – Nic mi nie mówił.
- Widocznie naprawdę jej wtedy nie poznał.
- To ona była z tobą w centrum handlowym?! Przecież tamta
dziewczyna wyglądała inaczej. – Liv zaśmiała się z miny brązowookiego.
- Dałam jej brązowe soczewki i zatuszowałam pieprzyk pod
okiem. Na serio jesteście tacy ślepi? – wybuchła śmiechem upadając na swoje
miękkie łóżko. Devries tylko mruknął coś niezrozumiale pod nosem i wyszedł z
jej pokoju. – Leondre! Wracaj tu! – krzyknęła i śmiejąc się poszła go poszukać.
– Mamo widziałaś gdzieś… Dobry wieczór. – uśmiechnęła się nieśmiale w stronę
pani Victorii.
- Matko! Liv, ależ ty wyrosłaś! – kobieta podeszła by ją
uściskać. – Prawdziwa młoda dama z ciebie. – uśmiechnęła się.
- Dziękuję. – mruknęła i uniosła lekko kąciki ust. –
Przepraszam, ale czy nikt z was nie widział Leo? Zwiał mi. – kątem oka Mason zobaczyła
jak pani Devries i jej mama wymieniają spojrzenia.
- Nie widziałyśmy go. Może wyszedł się przewietrzyć. –
powiedziała mama blondwłosej, a ta od razu wyczuła kłamstwo.
Wyszła powoli na taras i podeszła do basenu. Nagle poczuła
coś mokrego. Okazało się, że to brunet oblał ją szlauchem! Było jej zimno i do
tego była jeszcze w piżamie.
- Zabiję cię Devries. – wysyczała przez zaciśnięte zęby i
ruszyła w jego stronę.
Chłopak uciekł do domu, a ona szybko chwyciła szlauch
chowając się za drzwem.
- Liv? – szepnął
lekko przerażony. – Jesteś tu owie… - nie dokończył, ponieważ Mason wyszła zza
drzewa i wycelowała w niego strumieniem wody.
Biedny Leondre. Niestety los chciał, aby stał w tamtej
chwili przy basenie. Nie dość, że dostał zimną wodą po plechach to jeszcze
wpadł do tego wielkiego zbiornika wody… Widząc, że chłopak się wynurza Olivia
uciekła do domu i szybko zamknęła
zasuwane drzwi.
- Liv! Przez ciebie mamy całą mokrą podłogę! – krzyczał pan
Stewart.
Olivia wbiegła szybko do pokoju Casey.
- Na gacie Lenehana… Co ci się stało!? – spytała i zaczęła
się śmiać. – Niech zgadnę… Potraktował cię tak twój najlepszy przyjaciel Le…
- Ondre. – dokończyła za nią blondynka, a Stewart wpadła w
jeszcze większy śmiech. – Niech no ja tylko dostanę numer telefonu Charlsa… Tak
cię urządzę… - zagroziła.
- Nie zrobisz tego. – niebieskooka spojrzała na nią z
przestrachem.
- Założymy się? – uśmiechnęła się triumfalnie Liv. Nagle jej
serce przyspieszyło, ponieważ usłyszała za drzwiami jak ktoś wchodzi do jej
pokoju. – Gdzie mogę się schować? – szepnęła.
- W szafie. Tylko szybko. – otworzyła drzwi mebla. – Ciesz
się, że jeszcze nie zdążyłam się rozpakować. – szepnęła i zamknęła drzwi.
- Gdzie Olivia? – spytał Leo, a dziewczyna skuliła się
mocniej w szafie. Nie ze strachu tylko z zimna.
- Nie wiem. Chyba u Luke’a. – skłamała Stewart.
Niestety Liv się zdradziła. Kichnęła z tego wszystkiego, ale
myślała, że nikt nie usłyszał. Chwilę później drzwi szafy gwałtownie się
otworzyły, a ona pisnęła ze strachu. Leo wyciągnął ją z szafy i poszli do jej
pokoju.
- Poczekaj tu. – mruknęła Olivia. – Pójdę do Luke’a po
jakieś ciuchy dla ciebie.
- Zostań tu i się przebierz, bo widzę jak ci zimno. –
zaśmiał się. – Sam do niego pójdę.
Chłopak wyszedł z pokoju blondynki, a ona szybko zamknęła za
nim drzwi. Uśmiechnęła się sama do siebie i podeszła do szafy. Wyciągnęła z
niej krótkie szare spodenki z różowymi kropkami oraz czarną bluzkę na
ramiączkach. Od razu po przebraniu się weszła na łóżko i położyła się pod
kołdrą. Kilka minut później w jej drzwiach stanął Leondre.
- Dobranoc owieczko*. – szepnął i pocałował dziewczynę w
czoło, po czym opuścił jej pokój równocześnie gasząc w nim światło.
- Dobranoc Leo. – powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się
lekko. Szkoda tylko, że on tego nie słyszał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
HYHYHYHY TO JA XDD Proszę oto kolejny rozdział ^^
* Leondre mówi tak na Liv, ponieważ jak była mała to miała krótkie strasznie kręcone włosy, które przypominały futerko owcy XDD ( Ja takie miałam i mama mi mówiła, że wyglądałam jak owca ;-; thank you mummy -.- ... Ale przynajmniej mam dla niej fajną ksywkę xdd )
To znowu ja... (Nie pozbędziesz się mnie). Rozdział bardzo mi się podoba. Owieczka-ooo jakie to słotkie. Ciekawi mnie czy Charlie rozpozna wreszcie Casey. Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńPS. wypromuj się na innych blogach (tylko nie zapomnij o mnie), oczywiście ja do niczego nie zmuszam
Nawet dobrze, że się Ciebie nie pozbędę XDD A co do Charliego i Casey to niespodzianka będzie w następnym rozdziale ;* Nie chcę się promować... Bo mi się nie chce i jestem leniem hihihihi.. Może kiedyś ;)
Usuń