poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział 4 ;>>

- Wiesz, że Cas zna Charliego? – spytała blond włosa tuląc się do przyjaciela.
- Jak to? – zdziwił się. – Nic mi nie mówił.
- Widocznie naprawdę jej wtedy nie poznał.
- To ona była z tobą w centrum handlowym?! Przecież tamta dziewczyna wyglądała inaczej. – Liv zaśmiała się z miny brązowookiego.
- Dałam jej brązowe soczewki i zatuszowałam pieprzyk pod okiem. Na serio jesteście tacy ślepi? – wybuchła śmiechem upadając na swoje miękkie łóżko. Devries tylko mruknął coś niezrozumiale pod nosem i wyszedł z jej pokoju. – Leondre! Wracaj tu! – krzyknęła i śmiejąc się poszła go poszukać. – Mamo widziałaś gdzieś… Dobry wieczór. – uśmiechnęła się nieśmiale w stronę pani Victorii.
- Matko! Liv, ależ ty wyrosłaś! – kobieta podeszła by ją uściskać. – Prawdziwa młoda dama z ciebie. – uśmiechnęła się.
- Dziękuję. – mruknęła i uniosła lekko kąciki ust. – Przepraszam, ale czy nikt z was nie widział Leo? Zwiał mi. – kątem oka Mason zobaczyła jak pani Devries i jej mama wymieniają spojrzenia.
- Nie widziałyśmy go. Może wyszedł się przewietrzyć. – powiedziała mama blondwłosej, a ta od razu wyczuła kłamstwo.
Wyszła powoli na taras i podeszła do basenu. Nagle poczuła coś mokrego. Okazało się, że to brunet oblał ją szlauchem! Było jej zimno i do tego była jeszcze w piżamie.
- Zabiję cię Devries. – wysyczała przez zaciśnięte zęby i ruszyła w jego stronę.
Chłopak uciekł do domu, a ona szybko chwyciła szlauch chowając się za drzwem.
-  Liv? – szepnął lekko przerażony. – Jesteś tu owie… - nie dokończył, ponieważ Mason wyszła zza drzewa i wycelowała w niego strumieniem wody.
Biedny Leondre. Niestety los chciał, aby stał w tamtej chwili przy basenie. Nie dość, że dostał zimną wodą po plechach to jeszcze wpadł do tego wielkiego zbiornika wody… Widząc, że chłopak się wynurza Olivia uciekła do domu i  szybko zamknęła zasuwane drzwi.
- Liv! Przez ciebie mamy całą mokrą podłogę! – krzyczał pan Stewart.
Olivia wbiegła szybko do pokoju Casey.
- Na gacie Lenehana… Co ci się stało!? – spytała i zaczęła się śmiać. – Niech zgadnę… Potraktował cię tak twój najlepszy przyjaciel Le…
- Ondre. – dokończyła za nią blondynka, a Stewart wpadła w jeszcze większy śmiech. – Niech no ja tylko dostanę numer telefonu Charlsa… Tak cię urządzę… - zagroziła.
- Nie zrobisz tego. – niebieskooka spojrzała na nią z przestrachem.
- Założymy się? – uśmiechnęła się triumfalnie Liv. Nagle jej serce przyspieszyło, ponieważ usłyszała za drzwiami jak ktoś wchodzi do jej pokoju. – Gdzie mogę się schować? – szepnęła.
- W szafie. Tylko szybko. – otworzyła drzwi mebla. – Ciesz się, że jeszcze nie zdążyłam się rozpakować. – szepnęła i zamknęła drzwi.
- Gdzie Olivia? – spytał Leo, a dziewczyna skuliła się mocniej w szafie. Nie ze strachu tylko z zimna.
- Nie wiem. Chyba u Luke’a. – skłamała Stewart.
Niestety Liv się zdradziła. Kichnęła z tego wszystkiego, ale myślała, że nikt nie usłyszał. Chwilę później drzwi szafy gwałtownie się otworzyły, a ona pisnęła ze strachu. Leo wyciągnął ją z szafy i poszli do jej pokoju.
- Poczekaj tu. – mruknęła Olivia. – Pójdę do Luke’a po jakieś ciuchy dla ciebie.
- Zostań tu i się przebierz, bo widzę jak ci zimno. – zaśmiał się. – Sam do niego pójdę.
Chłopak wyszedł z pokoju blondynki, a ona szybko zamknęła za nim drzwi. Uśmiechnęła się sama do siebie i podeszła do szafy. Wyciągnęła z niej krótkie szare spodenki z różowymi kropkami oraz czarną bluzkę na ramiączkach. Od razu po przebraniu się weszła na łóżko i położyła się pod kołdrą. Kilka minut później w jej drzwiach stanął Leondre.
- Dobranoc owieczko*. – szepnął i pocałował dziewczynę w czoło, po czym opuścił jej pokój równocześnie gasząc w nim światło.

- Dobranoc Leo. – powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się lekko. Szkoda tylko, że on tego nie słyszał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
HYHYHYHY TO JA XDD Proszę oto kolejny rozdział ^^
* Leondre mówi tak na Liv, ponieważ jak była mała to miała krótkie strasznie kręcone włosy, które przypominały futerko owcy XDD ( Ja takie miałam i mama mi mówiła, że wyglądałam jak owca ;-;  thank you mummy -.- ... Ale przynajmniej mam dla niej fajną ksywkę xdd )

2 komentarze:

  1. To znowu ja... (Nie pozbędziesz się mnie). Rozdział bardzo mi się podoba. Owieczka-ooo jakie to słotkie. Ciekawi mnie czy Charlie rozpozna wreszcie Casey. Czekam na kolejny rozdział.
    PS. wypromuj się na innych blogach (tylko nie zapomnij o mnie), oczywiście ja do niczego nie zmuszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet dobrze, że się Ciebie nie pozbędę XDD A co do Charliego i Casey to niespodzianka będzie w następnym rozdziale ;* Nie chcę się promować... Bo mi się nie chce i jestem leniem hihihihi.. Może kiedyś ;)

      Usuń