wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 8 ;C

Rozdział 8
Liv siedziała w pokoju i zastanawiała się co robić. Miała totalny mętlik w głowie. Miała zostawić rodziców, Luke’a, Casey, Charliego i Leondre? Prawda była taka, że tym czynem miała ich ochronić. Ich bezpieczeństwo liczyło się bardziej niż jej samej…
***
Minęło kilka dni od kiedy Olivia otrzymała tę paczkę. Starała się odsunąć od Leo, ale za każdym razem kończyło się to niepowodzeniem. Kiedy się kogoś kocha nie jest tak łatwo sobie odpuścić… Dziewczyna cały czas dostawała sms’y z pogróżkami. Pewnego dnia Casey wróciła ze szkoły i powiedziała blondynce, że chyba ktoś ją śledził. Wtedy przeraziła się już nie na żarty…
***
Jej ciało znaleziono w parku… W miejscu, do którego najczęściej przychodziła z brunetem. Leżała na ławce bez ducha… Na jej ręce widniała zaschnięta krew, a na ziemi spoczywała żyletka. Była spokojna, jak nigdy… Każdy wiedział, że już nigdy nie usłyszy jej słodkiego śmiechu. Ona już nigdy się nie uśmiechnie…
*Casey*
- Charlie musimy coś zrobić… On od dnia pogrzebu nie wychodzi z pokoju, a minął już tydzień… - pojedyncza łza spłynęła po policzku niebieskookiej.
- Nie płacz… - szepnął i podszedł do brunetki.
Siedzieli tak wtuleni w siebie przez jakiś czas. W pewnym momencie drzwi się otworzyły, a w nich stanął Leondre. Wyglądał jak żywy trup. Schudł, był blady, miał podkrążone oczy, które były czerwone od płaczu. Nie spał, to było pewne. Stracił jedyną osobę, która była mu tak bardzo bliska… Utracił swoją księżniczkę, do której miłość uświadomił sobie po jej śmierci.
- Obiad, idziecie? – rzucił tylko i wyszedł, a w jego oczach znów zebrały się łzy kiedy zobaczył ich tulących się do siebie.
- Chodźmy. – szepnęła Casey i pociągnęła blondyna za rękę. – Jak się trzymasz? – spytała cicho bruneta wchodząc do kuchni.
- Możemy o tym nie rozmawiać? – wymusił sztuczny uśmiech.
- Mhm. – mruknęła i siadła do stołu.
Wszyscy jedli w milczeniu. Nikt nie odzywał się ani słowem. Atmosfera była jakaś przygaszona… Zresztą ostatnio cały czas taka była…

- Mam dość! – Casey gwałtownie wstała. – Ona UMARŁA, zrozumcie to! Nie cofniecie czasu! Sama nie wiem czemu to zrobiła, ale my musimy żyć dalej! Nie dołujcie się tylko wstańcie i żyjcie pełnią życia! Każdemu z nas jest teraz ciężko, ale tak musiało być! Ona zapewne by chciała, abyśmy żyli tak samo jak wtedy kiedy była przy nas… - w tym momencie dziewczyna rozpłakała się na dobre. – Co ja gadam… Nic już nie będzie takie samo…
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie bijcie pls XDD KOMENTUJCIE :***

1 komentarz: